Wpisy użytkownika ღ Colour of your dreams ღ z dnia 3 października 2015

Liczba wpisów: 1

tinista123456
 
Cześć misiaczki! Pewnie domyślacie się dlaczego mnie tak długo nie było. Problemy z zalogowaniem na pingera i sporo nauki zrobiło swoje. Wiele osób prosiło o nowy rozdział, no więc uległam i mimo wielu obowiązków napisałam. Licze na wyrozumiałość :D

Życie nie zawsze spełnia nasze oczekiwania. Często los stawia nam przed sobą ludzi, którzy wprowadzają w nie mętlik . Niektórzyje niszczą, inni zaś odmieniają . Nieraz spotykają nas porażki, upadki, z których nie możemy się podnieść. To jest chwilowe. Zawsze pojawia się ktoś, kto pomoże nam wydostać się z tego dołu, a nasze życie powoli nabiera barw. Zawiodłam  się wiele razy, kochałam, pragnęłam, nienawidziłam. Tyle uczuć i emocji odczuwałam na raz. Niektóre moje słowa raniły, pozostawiały ból. Inne były tak miłe i czułe, że wryły się w serca. Nauczyłam się jednego: docenisz, kiedy stracisz-  stracisz, jeżeli nie docenisz.
Noc. Jace gna na motorze na pełnym gazie. W myślach nie udaje mu się znaleźć jednego słowa na określenie Diany- dziewczyny, którą poznał w zeszłym tygodniu. Sympatyczna, zabawna, piękna, inna. W zasadzie po co w ogóle ogranicznać się do jednego przymiotnika ?  Właśnie przejeżdża obok szkoły. Od razu o niej pomyślał. To spadło na niego jak grom z jasnego nieba. Tamten dzień, tamten poranek. Widział  to wszystko jakby działo się w tej chwili . Przyglądał się jej z daleka,patrzył jak czeka na schodach i rozmawia z Rosie. Po chwili w pełnej euforii przytula przyjaciółkę, żegnając się z nią. Idzie w jego stronę, a gdy już jest przy nim nachyla się i całuje go w usta. To wspomnienie należy niezwłocznie zostawić samemu sobie, tak by pozostało nieostre, nie dać mu się wciągnąć. Tak, by uniknąć bólu. Już lepiej. Już po wszystkim... Tamten deszcz, a raczej ulewa spadła już dawno, definitywnie.
20-latek budzi się zlany potem wykrzykując  imię dziewczyny. Minęło już dwa lata odkąd z jego życia zniknęła Diana – pogodna blondynka o zielonkawych oczach, skrzących się w świetle słońca. Wrócił do rodzinnego miasta, właściwie nie wiedząc po co. W trakcie pobytu w Hiszpanii u ojca też nie potrafił znaleźć sobie miejsca. Kumple zabierali go na zabawy i przedstawiali kolejne dziewczyny gotowe rzucić mu się w ramiona. Nie chciał tego. Pragnął tylko jednej. Zastanawiał się czy kiedykolwiek będzie potrafił bez niej żyć. Była dla niego jak oddech, który czerpał każdego dnia, jak każda kropla wody na pustyni samotności.  Pamiętał jej uśmiech, który sprawiał że jego serce nabierało innego rytmu, a każda jej łza była dla niego niczym katusze. W każdej minucie swojej egzystencji żałował, że wtedy jej nie powstrzymał, tylko zwyczajnie pozwolił oddalić się. Koszmary nie dają mu wytchnienia, mącąc jego spokój, doprowadzając nawet do tego, że nie może skupić się na pracy. Zazwyczaj kończy się na  tym, że sięga po kartkę i rysuje jej profil zwracając uwagę na każdy najdrobniejszy szczegół. Na mały pieprzyk niedaleko nosa, na delikatnie opadający na oczy kosmyk włosów. To zajęcie jest dla niego jak najsilniejszy narkotyk, który pozwala na chwilę pozbyć się emocji. Po kilku godzinach rozmyślania Jace wstał i pospiesznie zarzucił na siebie jakieś ciuchy. Zazwyczaj jest bardziej zorganizowany,ale tego dnia czuł się dziwnie niespokojny. W ostatniej chwili złapał odjeżdżający z przystanku autobus 996. Gdy znalazł się w środku pojazdu wszystko zawirowało na widok dwójki siedzących ludzi. Mężczyznę widział w tej okolicy po raz pierwszy, przynajmniej tak mu się wydawało. Natomiast dziewczyna do złudzenia przypominała jego Dianę. Nie to nie mogła być ona. Jej falowane złociste włosy, zastąpiły proste czarne z lekkimi refleksami brązu. Reszta się zgadzała, w tym rysy twarzy a szczególnie rumieńce. Roześmiana 19-latka całowała wysokiego blondyna o brązowych oczach. Wyglądała na szczęśliwą i dopiero po chwili zwróciła uwagę na stojącego Jace. ,,No dalej zareaguj’’ myślał. Jej kaciki warg opadły, a źrenice nienaturalnie rozszerzyły się, dłonie bezwładnie osuneły się na kolana.
- Jace…- wyszeptała.
- Znasz tego gościa?- zapytał zdziwiony towarzysz.
- Znałam- powiedziała spuszczając spojrzenie. Chłopak spodziewał się wszystkiego, ale nie tego co usłyszał. Nie potrafił powstrzymać emocji, które przez dłuższy czas trzymał na wodzy. Podszedł do niej bliżej i powiedział.
- Znałaś? Już zapomniałaś to jak mnie potraktowałaś. Ciągle grałaś pokrzywdzoną, odeszłaś dla mojego dobra. Wszystkie twoje słowa to kłamstwa. We wszystkim miałaś swój interes manipulantko. Znalazłaś już to czego szukałaś u boku tego gacha?
Na te słowa dziewczyna odruchowo się skuliła. Chłopak miał dość i pospiesznie wysiadł z autobusu. Nie spodziewał się że za nim pobiegnie,a jednak to zrobiła. Gdy znalazł się za rogiem, Diana chwyciła kraj jego kurtki.
- Czego chcesz? – warknął ze złością i przez chwilę zastanawiał się czy byłby w stanie ją uderzyć.
- Dlaczego mi to robisz? – powiedziała, ze łzami w oczach. Ułożyłam sobie życie z Aleksem i jestem naprawdę szczęśliwa. To co było między nami to przeszłość.
- Kłamiesz! Nie czujesz do niego to co do mnie czułaś. Te stwierdzenie było dla niej jak wyrok, oskarżenie. Patrzyła na nią para badawczych stalowoniebieskich oczu, gotowych przeszyć jej dusze na wylot. Ukryła twarz w dłoniach, ale Jace’owi nie umknęły sińce pod jej oczami i niewielkie blizny na nadgarstkach.
- Co to jest? – spytał, pochwyciwszy jej ręke.
- Nic- rzekła, próbując się wyswobodzić.
- Co ten palant ci robi? – krzyknął.
Po policzkach Diany zaczęły płynąć łzy. Surowe rysy twarzy bruneta złagodniały.
- To ja sama sobie robię. Nic mi w życiu nie wychodzi. Wróciłam bo miałam  taką nadzieje że, cie zobaczę.
Na te słowa chłopak przyciągnął ją do siebie i objął czule. Ciepło, bezpieczeństwo wróciło do niej w tym jednej sekundzie. Jace zawsze dawał jej to czego najbardziej potrzebowała. Ostrożnie musnął jej wargi, jakby oczekując na jej pozwolenie. Nieśmiało skineła głową i odpowiedziała namiętnie na pocałunek. Wciągał jej zapach rozszerzonymi nozdrzami jak każdy zapas tlenu. Mimo iż nadal ją kochał, zastanawiał się czy może im się udać stworzyć normalny związek. Za każdym razem gdy patrzył w jej iskierki w oczach, wiedział że przeszedł by dla niej nawet po rozżarzonych węglach. Delikatnie odsunął kraj jej bluzki i zobaczy że na jej ramieniu nadal widnieje tatuaż jaskółki, który zrobiła sobie dla niego. Uśmiechnęła się i pogładziła jego dłoń. Domyślał się że to jej pożegnanie, a on tak samo uzmysławiał sobie, że zrobi wszystko aby z nim została. Już na zawsze.
tres_metros_sobre_el_cielo_by_euphoria26-d55nruu.png
  • awatar Z kartek wyobraźni..: To już koniec tej części? ;( . Z niecierpliwością czekam na następny!
  • awatar Susan♥: Czekam na nexta
  • awatar Setton: Jejku! *.* Cudowne! :) *-* Czekam na ciąg dalszy! Zapraszam do mnie! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (40) ›