Wpisy użytkownika ღ Colour of your dreams ღ z dnia 10 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 1

tinista123456
 
Cześć misie! Wiele blogerek pisało do mnie z pytaniem kiedy pojawi się następny rozdział.Przepraszam,że tyle z tym wzlekałam,ale byłam pozbawiona weny.
Rozdział I - tinista123456.pinger.pl/m/24316661
Mam nadzieje że wam się spodoba,zarówno jak poprzedni.
(włącz)
Ze snu obudziła mnie niewielka wiązka światła padająca na mój policzek. Już dawno przestały mnie cieszyć promienie słońca.Prawdopodobnie dlatego,że mogły powodować rozległe oparzenia. Tak,to jedna z wad bycia wampirem. Pamietam jak z mamą podziwialiśmy wschody słońca nad naszym sadem przed jej pójściem do pracy. Z entuzjazmem fotografowała to zjawisko i cieszyła się jakby było ono ósmym cudem świata. Taką ją zapamiętam na zawsze. Energiczną,wesoło krzątającą się pod domu. Zawsze zastanawiałam się skąd czerpie tyle zapału do życia,pomimo choroby taty.
Ocknełam się za nim mój umysł przejełaby kolejna fala wspomnień. Dopiero po chwili poczułam niewielki wiaterek muskający moje ramiona. Odwróciłam się na drugi bok i spostrzegłam że okno jest otwarte.Zastanawiające było to, że pamiętałam wieczorem o jego zamknięciu.Wstałam i dopiero wtedy zauważyłam pudełko leżące na parapecie. Drżącymi rękoma delikatnie uchyliłam wieczko,bojąc się jego zawartości. Na jego dnie leżała błyszcząca bransoletka wysadzana czerwonymi brylancikami. Wyglądała dosyć znajomo,mogłabym przysiąc,że widziałam ją we śnie.Oprócz tej błyskotki znalazłam również kartkę ,,Mam nadzieje że ci się spodoba. Damon’’
Cholera. Dlaczego on to robi?! Był tu w nocy i pewnie patrzył jak spałam. Ta świadomość że był tak blisko,a jednak tak daleko doprowadzała mnie do wrzenia. Wtedy podjełam tą decyzję. Odnajdę go ,gdziekolwiek jest. Pobiegłam do łazienki i wziełam szybki prysznic. Założyłam sprane jeansy i zwykły top. Włosy pospiesznie przeczesałam włosami. Nikomu nic nie mówiąc wybiegłam z domu.
Starałam się przpomnieć sobie wszystkie miejsca jakie odwiedzał Damon. Na myśl przychodziła mi stara chata na skraju pobliskiego,opuszczonego parku. Chyba postradałam zmysły,decydując się tam zapuszczać,ale wtedy nie myślałam logicznie.
Przeszłam kilka metrów,gdy dało się usłyszeć krakanie wrony. Po moim ciele przeszedł dreszcz.
Elena,ogarnij się. Jesteś wampirem a niewinną dziewczynką. Nagle owionął mnie silny wiatr i kątem oka zauważyłam jak ktoś porusza się szybko niedaleko mnie. Nie potrafiłam go zlokalizować a moja orientacja zwodziła mnie. Znienacka ktoś wbił mi w ramię jakiś specyfik. Wszystko zaczeło wirować i po chwili zapanowała ciemność. Ostatnie co czułam to bezbronność,samotność i przeszywajacy mnie do głębi strach.
Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Fakt, że jest to dzień poznałam przez światło, które sączyło się z małego otworu w ścianie. Powoli podniosłam się z miejsca, w którym leżałam. W głowie miałam mętlik, próbowałam przypomnieć sobie jak tu się znalazłam.  Idąc ostrożnie wzdłuż ściany dotarłam do małych drzwi w najciemniejszym kącie pomieszczenia. Nacisnęłam na klamkę, choć wiedziałam jak to się skończy… Nie myliłam się – drzwi były zamknięte. Miałam ochotę krzyczeć i walić w drzwi z całej siły, ale to i tak nie przyniosło by efektu.
Po moim policzku popłyneła łza,która zaraz potem zamieniła się w histeryczny szloch. Niespodziewanie drzwi zaskrzypiały ,ujrzałam w nich postać w czarnym kapturze. Upadłam i zaczełam się cofać na czworakach. Jednak nieznajomy odsłonił twarz. Moje serce staneło,gdy spostrzegłam że to Damon.
-Damon ?- wyszeptałam.
Przykucnał obok mnie. W jego przejrzyscie niebieskich oczach dostrzegłam troskę.
-Jak się czujesz? – zapytał,dotykając mojego policzka
Spojrzałam na niego nie rozumiejąc.
- Chyba upadłeś na głowe zadając mi tak irracjonalne pytanie. Ktoś wstrzyknął mi werbenę,zamknął w tym pokoju.A teraz zjawiasz się ty i udajesz troskliwego …
Z moich ust padłoby jeszcze wiele oskarżycielskich słów.Chciałam żeby wiedział ile się nacierpiałam. Moim celem było wyładowanie zlości. Jednak Damon uciszył mnie przyciskając palec do moich ust.
Dopiero po chwili dostrzegłam w jego mimice odruch bólu. Pospiesznie zaczełam rozpinać guziki jego koszuli,mimo jego niemych prostestów.
Na jego torsie widniało kilka głębokich ran,w których powoli krzepła krew. Ten widok przelał fale goryczy. Nie byłam już na niego wściekła. Wiedziałam że pomóc może mu tylko i wyłącznie pożywienie.
- Kto ci to zrobił?- wyjąkałam.
Niebieskooki zacisnął usta w wąską linijkę,uważnie badając mnie wzrokiem. Wiedziałam że czekał na moją rekację.
Przytknełam swój nadgarstek do jego blado-sinych warg.
-Proszę cie,najpij się- błagałam,mierzwiąc jego włosy.
Damon chyba schował swoją dumę do kieszeni. Prawdopodobnie zdawał sobie sprawę że nie zrobi ani jednego kroku póki jego rany nie zagoją się. Ostrożnie zatopił kły w moich żyłach szukając życiodajnego pokarmu,jednocześnie wdychając mój zapach. Poczułam przyjemność rozlewająca się po całym moim ciele. Zamknełam oczy,chcąc dokładnie zatracić się w tym uczuciu błogiej nieświadomości. Po kilku minutach mężczyzna puścił moją ręke.
Bałam się pierwsza odezwać. Sama nie wiedziałam co powiedzieć, podczas gdy zapanowała męcząca cisza. Damon odsunął kosmyk moich brązowych włosów z mojej skroni.
-Dlaczego mnie ratujesz ?
To pytanie mnie zmroziło. Wiedziałam do czego dąży. Skierowałam wzrok w podłogę. Brunet podniósł mój podbródek na wysokość jego spojrzenia. Nie potrafiłam znieść jego wzroku ,nie chciałam już udawać.
Do moich oczu zaczeły cisnąć się łzy.
-Powiedziałeś wtedy że nie masz dla kogo istnieć… Chciałam wtedy zaprzeczyć,ale się bałam. Żyłam w kłamstwie raniłam przy tym wszystkich których znałam- zaczełam powoli krztusząc się słoną wodą.
Dostrzegłam jak wszystkie mięśnie Damona zastygły w bezruchu.
-Kocham cię – wyjąkałam. Zawsze kochałam.
Brunet wypuścił powietrze z płuc. Pierwszy raz widziałam jak jego dłonie drżą ,a spojrzenie błąka się. Nagle wziął mnie na ręce i zaczał obsypywać pocałunkami zagłębienie mojej szyii. Mocno przycisnął mnie do swojego torsu i kopniakiem otworzył drzwi. Było dla mnie jasne,że to miejsce było kryjówką Damona. Prawdopodobnie chciał mnie przed czymś ochronić. Niósł mnie kilka metrów za nim znaleźliśmy się pod starą chatką .Weszliśmy przez okno,takie wampirze przyzwyczajenie. Nie chciałam o nic pytać. Kto spowodował jego rany. Przynajmniej nie teraz. W tamtej chwili liczył się tylko on.
- Nie wierze że naprawdę to powiedziałaś – wyszeptał całując moje rozpalone usta.
- Kocham cię Damonie Salvatore – powiedziałam gładząc jego policzek. Jednak mam małe wątpliwości – dodałam,chcąc się z nim podroczyć.
- Wątpliwości? –zapytał.Widziałam irytacje w jego spojrzeniu.
-Wątpliwości…- zaczęłam.- Do tego, czy kocham cię bardzo mocno, czy kocham cię tak, jak ty mnie?- dokończyłam i uśmiechnęłam się diabolicznie.
- Och, ty- zaśmiał się i momentalnie przeniósł  mnie na łóżko. Kocham cię jak wariat, Eleno. I określenie ‘bardzo’ nie oddaje tego, co do ciebie czuję.- powiedział z czułością i zaczął całować moją klatkę piersiową.
Poczułam przyjemny dreszcz. Kochałam te pieszczoty Damona, dzięki którym czułam się jakby miała tysiące motylków w brzuchu. Mimowolnie zaśmiałam się, na co Damon uśmiechnął się triumfalnie i całował mnie dalej.Rozpływałam się w rozkoszy. Cały świat zawirował. Każda dziewczyna chciałaby być teraz na moim miejscu.. Kochałam go tak bardzo, że byłabym gotowa zabić, aby się do niego dostać.
Ta świadomość była dla mnie troche szokująca.
     Damon był piękny, nieziemsko przystojny. Jednym słowem wzór urody prawdziwego mężczyzny. A charakter? Jedyny i niepowtarzalny. Tylko on doprowadzał mnie do takiego stanu, że z trudem łapałam dech w piersiach i czułam jak moje ciało staje się bezwładne. Tak, jak na przykład w tej chwili. Ta namiętność, to pożądanie… Do nikogo i od nikogo, nigdy nie czuła mczegoś tak potężnego.,nawet do Stefana.To była prawdziwa miłość, a nie czyjś wymysł.
   Oblał mnie zimny pot. Rozkosz wzięła górę.. Na jego twarzy zagościł długotrwały uśmiech. Pojawiał się on zawsze, kiedy się śmiałam, albo przechodziły mnie dreszcze. Odpływaliśmy wtedy  gdzieś daleko, do własnego świata, w którym jesteśmy tylko my i nikt inny.
     
     Wampir przeniósł wargi na moje usta i zaczął je muskać. Potem łapczywie mnie pocałował. Pocałunek ten stawał się coraz bardziej namiętny. Moje serce przyspieszyło bicie, a oddech stawał się coraz cięższy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (51) ›