Wpisy użytkownika ღ Colour of your dreams ღ z dnia 5 września 2015

Liczba wpisów: 1

tinista123456
 
Hej kochani! Jak się za wami stęskniłam :D Przepraszam, że nic nie dodawałam. Wracałam ze szkoły dopiero o 15:30 a potem chodziłam na rehabilitacje.Wpadałam tylko na chwilkę, żeby odpowiedzieć na wiadomości. Teraz przechodzimy do rozdziału :D

(włącz)
pobrane.png


Przez następne kilka dni Diana nie widziała Jace’a. Zaczęła myśleć,  że on sam był jej złudzeniem lub zwyczajnym snem. Zamyślona patrzyła jak krople deszczu uderzały o parapet, cicho dzwoniąc. Całe jej życie było jak jedna wielka ulewa - smutne, szare pozbawione kolorów. Nabierało jedynie blasku, gdy była w towarzystwie Jace’a. Dlaczego nie potrafiła przestać o nim myśleć? Dlaczego przed oczami miała jego uśmiechniętą twarz? Zaczęła podejrzewać,że nikt nie będzie w stanie ją pokochać taką jaka jest. Jej byli chłopcy byli ignorantami spędzającymi upojne wieczory w towarzystwie innych dziewczyn. Kiedy łudziła się że następny będzie inny, gorzko się rozczarowywała. Znudzona rozpamiętywaniem swojej bezsensownej egzystencji udała się do pokoju w poszukiwaniu jakiejś książki. Nie potrafiła znaleźć nic interesującego, nie licząc kilku wydań New York Timesa. Nagle przypomniała sobie, że mama wspominała że kupiła nowy bestseller. Próbowała otworzyć drzwi do jej gabinetu, ale były zamknięte. Wyciągneła z włosów podłużną spinkę, lekko ją wygieła i wsuneła do zamka. Ku jej zaskoczeniu drzwi otworzyły się z łoskotem ukazując piękny pokój o czerwonych ścianach. Wnętrze wypełnione było półkami z dokumentami, artykułami i książkami. Jedna z szafek w biurku obok komputera była uchylona, jakby ktoś w pośpiechu zapomniał jej zamknąć. Mimo iż rozsądek jej tego zabraniał, Diana zaczeła przeglądać jej zawartość. Oprócz zbędnych papierów z opłat za prąd i wodę natkneła się na szarą kopertę. Trzęsącymi rękoma otworzyła ją, w środku znalazła papiery adopcyjne. Zszokowana osuneła się na sofę, a do jej oczy zaczęły napływać łzy co powodowało, że z trudem rozpoznawała zamazujące się litery. Zaczęła rozmumieć dlaczego matka tylko na Amelię mówiła ,,moja córeczka’’. Więc stąd był ten chłód, nienawiść – po prostu nie była jej dzieckiem. Jakby tego było mało zmieniono jej imię. Tak naprawdę nazywała się Lena Thomas a nie Diana Bedingfield. Oprócz tego znalazła kilka starych zdjeć, które przedstawiały dziewczynę w jej wieku. Podobieństwo było uderzające i Diana nie miała wątpliwości, że jest to jej matka. Różniły się tylko kolorem włosów. Z letargu wyrwał ją donośny krzyk ,, mamy’’.
- Co ty tu robisz?
Siedemnastolatka otarła łzy rękawem.
- Dobrze się bawiłaś? – zapytała irocznie. Nie jestem twoją córką, wszystko to jedno wielkie kłamstwo – wyszlochała, patrząc na nią z nienawiścią.
Twarz pani Bedingfield zbladła.
- Owszem, jestem twoja ciotką. Twoja matka  była moją młodszą siostrą. Podrzuciła cię nam, gdy miałaś miesiąc. Twój wujek zdecydował o tym, że powinnaś zostać naszą przybraną córką.
Diana poczuła się jakby ktoś wymierzył jej siarczysty policzek. Mówiła tak spokojnie i opanowanie ignorując to jak czuje się teraz ona. Blondynka nie miała już na nic siły. Chciała jak najszybciej uwolnić się od tego koszmaru, który zgotował jej los.
- Nie chce cię znać- wyszeptała i rzuciła się do drzwi.
Nie powstrzymywały ją nawoływania jej ciotki. Dla niej była nikim. Nigdy nie okazywała jej czułości ,więc dlaczego miałaby być jej wdzieczna. Nie chciała już być taka jaką kreowała ją ciotka. Już dawno pragneła zrzucić z siebie te maskę perfekcyjności. Nie miała pojęcia dokąd pójść. Oprócz wujostwa nie miała żadnej rodziny. Jedynym możliwym rozwiązanie było odszukanie Jasmine Thomas – jej biologicznej matki. Nie zabrała jednak ze sobą żadych papierów zawierających jej aktualny adres. Ale czy warto szukać kogoś kto ją porzucił? Przeszła kilka przecznic ,kiedy zauważyła znajomą postać. To był Jace ,a obok niego stała wysoka brunetka w kłusej spódniczce i wydekoltowanej bluzce. Chłopak uśmiechał się do niej i dał buziaka w policzek na pożegnanie. Diana nie zauważyła, że znajduje się za blisko w zasięgu wzroku chłopaka. Na widok tej sceny do oczu dziewczyny zaczęły napływać łzy. Już miała się odwrócic ,gdy usłyszała za sobą głos Jace’a. Podbiegł do niej i mimo jej protestów odsłonił zapłakaną twarz, którą próbowała ukryć dłońmi.
-Odczep się ode mnie! Lepiej idź do tej swojej laluni –wykrzykneła i uderzyła go z całej siły w twarz.
- Co ty mówisz? To moja siostra Jessica. – odparł unieruchamiając jej rękę.
Dziewczyna zmieszała się na te słowa. Nie wiedziała jak obrócić sytuację w żart, aby Jace nie zorientował się, że jej na nim zależy. Nagle ponownie zaczął padać deszcz. Już chciała zaproponować, żeby schronili się pod dachem, jednak ten nie zwracając na nic uwagi przyciągnął ją do siebie i objął czule. W jego ramionach czuła się bezpiecznie i ciepło. Zapominała o przenikliwym zimnie jakie zaczęło przejmować jej ciało. Podniósł jej podbródek i delikatnie musnął jej zsiniałe wargi. Narastająca w niej rozkosz, powodowała wrażenie że w jej żyłach płynie ogień. Po chwili jej mięśnie zwiotczały i Diana zaczęła osuwać się na ziemię. Na szczęście silne ręce Jace’a ocaliły ją przed bolesnym upadkiem. Ostrożnie dotknął jej rozpalonego czoła. Miała dosyć wysoką gorączkę i to spowodowało osłabienie a tym samym omdlenie. Brunet mieszkał niedaleko, więc zabrał ją do swojego domu. Gdy znaleźli się w środku położył delikatnie bezwładną dziewczynę na łóżku, po czym natychmiast przyłożył do jej skroni zimny okład. W jednej z kuchennych szafek znalazł syrop obniżający temperaturę. Nalał kilka mililitrów na łyżeczkę. Ledwo przytomna przyjeła lek, na co Jace odechnął z ulgą. Pospiesznie okrył ją ciepłym, polarowym kocem i przytknął do ust jej zziębnięte dłonie i zaczął chuchać próbując je ogrzać.
-Kocham cię- wyszeptała, nie otwierając oczu.
Serce chłopaka zaczęło bić mocniej, jak nigdy. Położył się obok niej i przytulił ją mocno, nie dbając o to że może się zarazić. Zauważył że z kieszeni jej jeansów wystaje jakaś kartka. Ostrożnie wyciągnął ją i szybko przeczytał. Zaczynał rozumieć dlaczego Diana ,, Lena’’ zaczęła błądzić po uliczkach miasta, Poczuł ucisk w środku, tak bardzo było mu jej żal. Nie zasłużyła na takie życie. Pragnął dać jej wszystko co najlepsze…