• Wpisów: 542
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 21:10
  • Licznik odwiedzin: 371 440 / 1721 dni
 
tinista123456
 
Hej misiaki! :D Przepraszam, że czasami na tak długo znikam. Wynagrodzę wam to podczas moich ferii zimowych (od 12 lutego). Wtedy wpisy będą się pojawiać co 2 lub 3 dni :D Co wy na to? :)
large (1).jpg

Wprowadzę też wpisy które będą opisywać moje życie. Ci, którzy czytali Girl Online wiedzą o co chodzi :D
No,a teraz niespodzianka! Opowiadanie, które miało pojawić się w grudniu xd :D
Dla tych, którzy nie czytali prologu:
tinista123456.pinger.pl/m/26891361  
Mam sekret.
Jest na końcu mojego języka, jest po drugiej stronie moich płuc.
I zachowam go dla siebie.
Wiem coś, czego ty nie wiesz.
Bring Me The Horizon "Chelsea Smile"

Powietrze wokół posiadłości Hamford zaczynało gęstnieć i powoli otulać mleczną mgiełką pobliskie drzewa i budynki w sąsiedztwie. Zegar w pokoju Danielle wskazywał godzinę 6:00, mimo że dziewczyna miała wrażenie, że jest dużo wcześniej. No, tak pierwszy dzień w szkole, zmora jej ,,nowego’’ życia. Miała grać zwyczajną, prostą i nudną nastolatkę, która pilnie się uczy i spędza wolny czas z nosem w książkach. Tego chciała jej matka, która ,,pragnie tylko jej dobra’’, a raczej boi się opinii nowych znajomych. Ludzie- nic nie wiedzą ani o niej, ani o jej rodzinie. Nadal żyją w przekonaniu, że wszystkie stworzenia o których czytali w dzieciństwie nie istnieją. Otóż mylą się i to bardzo. Przetarła oczy i spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Zobaczyła chudą postać o widocznych, wyraźnie zarysowanych kościach policzkowych i sińcach pod ciemnymi oczami. Pstryknęła palcami i jej wygląd natychmiast się zmienił. Brązowe włosy były idealnie proste, a cera stała się nieskazitelna, pozbawiona wyprysków. Ubrana była w jasne jeansy i czarny top, który podkreślał jej figurę. Torba z potrzebnymi podręcznikami, zeszytami czekała już na sofie. Ta sprytna sztuczka nie raz wybawiała ją w dawnej szkole od spóźniania się. Wzięła głęboki oddech i wybiegła z domu mając nadzieje, że przeżyje ten dzień bez zbędnych niespodzianek. Na korytarzu szkolnym napotkała wzrok kilkudziesięciu par wpatrzonych w nią oczu. Traktowali ją jak dziwadło, głównie dlatego, że uznawana była za niezrównoważoną psychicznie. Powoli zaczynała się do tego przyzwyczajać, ale za każdym razem przypominała jej się roześmiana twarz Izabelle. Była ona dziewczyną, która jako pierwsza odważyła się do niej podejść i zagadać. Ich początkowe koleżeństwo przerodziło się w przyjaźń. Niestety nieszczęśliwy wpadek zmienił bieg wydarzeń. Danielle zdenerwowała się na przyjaciółkę po tym jak ta opowiedziała swojej matce o jej sekrecie. Izzy wpadła pod samochód próbując dogonić oddalającą się Danielle. Nastolatka tak naprawdę nigdy sobie tego nie wybaczyła, to zdarzenie w pewnym sensie zniszczyło ją od środka. Od tego czasu nie dopuszczała do siebie nikogo, aby potem go nie skrzywdzić.
-Witaj Daniella! – usłyszała za sobą ciepły głos chłopaka, którego spotkała wczoraj wieczorem. Bez odwracania się w jego stronę potrafiła dostrzec jego mimikę i planowane gesty. Odsunąwszy się od niego zmierzyła go srogim spojrzeniem.
-Cześć Hamilton! – mruknęła i zrobiła krok w stronę swojej szafki.
Przez chwilę chłopak stał nieruchomo wpatrując się w nią jak w ducha.
-Skąd wiesz jak mam na nazwisko?- spytał, badawczo się jej przyglądając. Źrenice dziewczyny rozszerzyły się gwałtownie. To prawda, powiedział jej tylko swoje imię. Brunetka podjęła próbę wyswobodzenia się z tej niezręcznej sytuacji.
- Przecież to oczywiste. Jesteś Lukas Hamilton, mieszkasz niedaleko mojego domu. – zaczęła wolno. Przepraszam, ale śpieszę się na lekcje.
Brunet roześmiał się i chwycił ją za rękę. – O ile wiem jesteśmy w tej samej klasie. Zaprowadzę cię- zaproponował ochoczo.
- Skoro chcesz- rzekła cicho, wbijając wzrok w podłogę. Podążyła za nim w głąb jasnego korytarza i weszła do klasy znajdującej się na jej końcu. Nauczycielki jeszcze nie było wśród czekających uczniów, dlatego wokoło panował wielki rozgardiasz. Gdy pojawili się Lukas i Daniella wszyscy zamilkli, dopiero po kilku sekundach do ich uszu zaczęły dobiegać drwiny i chichoty.
-Hamilton! Oprowadzasz nową po szkole? Może spotykacie się w jej rezydencji i przywołujecie duchy? – odezwał się wysoki blondyn o nienaturalnie niebieskich tęczówkach oczu. Ciche westchnienia wszystkich dziewczyn wskazywały na to, że prawie wszystkie były nim urzeczone. Skoczyły by za nim w przepaść, gdyby ten choć raz raczyłby zwrócić na nie uwagę.
-Nie, twoja sprawa Jackobsen- warknął i skinął znacząco na brunetkę, aby usiadła obok niego. –Nie jestem dzieckiem i nie musisz mnie bronić- szepnęła i zajęła miejsce z tyłu. Nie chciała doprowadzić do tego, aby z jej powodu znienawidzili Lukasa. Nagle wszystkie odgłosy ucichły a do sali weszła pani Dobrev.
-Witajcie moi drodzy! W tym roku do naszej klasy dołączyła nowa dziewczyna- Daniella Hamford. Mam nadzieje, że miło ją przywitacie. – powiedziała nieco piskliwym głosem, który wyprowadzał z równowagi wiele obecnych. Jednak dziewczynę martwiło to, że musi wyjść na środek i opowiedzieć coś o sobie. Po co? Skoro oni sami z łatwością dokleili jej plakietkę z gotowym życiorysem. Pewnie jej historie zakończyli by zdaniem ,,i żyła krótko i nieszczęśliwie’’.
-Śmiało!- głos nauczycielki przywrócił ją do rzeczywistości.
- No więc, jestem Daniella- zdążyła powiedzieć tylko to, bo przerwał jej głos niskiej blondynki.
- Czy to prawda, że zabiłaś swojego ojca? – spytała, patrząc na nią nienawistnie. Wargi brunetki zadrżały, gdy usłyszała to absurdalne pytanie.
- A ty zrobiłaś sobie operacje plastyczną nosa? – odpowiedział zajadliwie Lukas. W klasie wybuchły gromkie śmiechy, a Lindsey poczerwieniała.
-Nie twój interes- krzyknęła, nie zważając na upomnienia pani. Najchętniej wydrapałaby mu oczy za wyjawienie tej tajemnicy. Nie, najpierw swojej matce za to, że powiedziała mu to podczas zakupów w supermarkecie.
- Mój ojciec zginął w wypadku samochodowym, spowodowanym przez moją ciocię…- rzekła, aby zapobiec kłótnii, którą zaraz wywołała by piękność.
- To prawda że w twoim domu straszy? - kontynuowała.
- Nie, czasami skrzypi na strychu, ale na pewno to nie jest sprawka duchów. – odparła sucho czekając na kolejne mordercze pytania.
- A co powiesz na to? – mruknęła, a na jej twarzy malował się złowieszczy uśmieszek, gdy podniosła do góry artykuł z gazety ,,Młoda dziewczyna nie żyje, prawdopodobnie to jej koleżanka doprowadziła do  śmierci’’
Danielle zbladła, nie przypuszczała, że Lindsey  prześledzi jej życie prywatne. W duchu błagała o dzwonek, ale sekundy dłużyły się jeszcze bardziej. Nie potrafiła przełknąć śliny i miała wrażenie, że za chwilę zacznie się dławić. Nerwowo zaczęła mrugać, aby nie płakać – to tylko ujawniłoby jej słabość.
-Dość! – rozbrzmiał głos Lukasa. Ty idiotko, co jeszcze zrobisz? Prześledzisz archiwa kryminalne? Masz problem, ale ze sobą. Nienawidzisz jej bo jest ładniejsza i bogatsza od ciebie?
- Och nie denerwuj się tak Luki- powiedziała stukając długimi jak szpony paznokciami w blat stolika. Niech odpowie!
-Ja… To był wypadek, ja naprawdę nic jej nie zrobiłam – tłumaczyła się, ściskając nadgarstek.
- Widzisz mówiłam! Tylko winni tak się tłumaczą – rzekła blondynka zarzucając swoimi blond lokami w geście zwycięstwa. Wszyscy teraz patrzyli na Danielle, nie jak na dziwaczkę lecz morderczynię, tylko Lukas głęboko wpatrywał się w jej zamglone oczy, jakby nie rozumiał.
- To koniec, panno Logan nie sądziłam, że jest pani tak bezduszna. – krzyknęła pani Dobrev, tak że o mało ,,piękność’’ nie spadła z krzesła. Lukas zaprowadź Danielle do pielęgniarki. Chłopak natychmiast podbiegł do drżącej dziewczyny i wyprowadził ją z klasy, aby mogła zaczerpnąć powietrza.
-Usiądź, bo zaraz zemdlejesz- powiedział i odgarnął opadający na jej oczy kosmyk włosów. Nie sądziłem, że moja była się do tego posunie… Naprawdę mi przykro- zaczął się tłumaczyć.
Spojrzała w jego szarawe oczy i zobaczyła w nim jakiś rodzaj strachu. O nią? Dlaczego? W głowie krążyło jej setki pytań bez odpowiedzi. I ten jego wzrok który przeszywał ją do głębi, tak że mógłby wydobyć z niej wszystkie tłumione emocje. Gdzieś w nim dostrzegała część jej przyjaciółki. Nie, to niemożliwe – skarciła samą siebie.
-Lepiej pójdę do domu, trochę źle się czuje- odparła, lekko wyswabadzając się z jego dotyku.
Już chciała odejść, gdy ten powiedział znaczące dla niej słowa.
- Przed czym uciekasz? Na moment wróciła do wydarzeń sprzed lat. Powietrze wokół niej zawirowało, a ona jako widz zobaczyła oddalającą się siebie z książkami w kierunku domu i głos Izzy wołający za nią ,,Przed czym uciekasz Dani?’’ Pamiętała jak wtedy nie wiedziała co jej powiedzieć. Stanęła i cicho odparła…
- Słyszysz mnie Daniello?
Odwróciła się w jego stronę i przyglądając mu się badawczo odpowiedziała ,,Przed sobą samą’’. Nagle on nieoczekiwanie przyciągnął ją do siebie.
-Dlaczego?
Odepchnęła go gwałtownie i szepnęła –Bo nie chce, aby historia się powtórzyła. Uciekła, zatrzaskując za sobą frontowe drzwi. Zostawiła swoja maskę i pozwoliła płynąć  gorzkim łzom. Tak bardzo chciała być silna, a tak jej się to nie udawało. Przyjaźń ją odbudowała, a jej utrata zrujnowała wszystko. Zabrała uśmiech, który powodowały dowcipy opowiadane przez Izzy. Pozbawiła nadziei na lepsze jutro i tak bardzo żałowała, że nie powiedziała jej ile dla niej znaczy. Teraz jest już jest za późno, już tego nie naprawi tak jak zburzonego domku dla lalek. Chciała krzyczeć, ale głos uwiązł jej w gardle a ból wciąż narastał. Wyciągnęła z jeansów zmięty fragment kartki a na nich słowa ,, Na zawsze najlepsze przyjaciółki’’.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków